W Ochotniczej Straży Pożarnej w Pelplinie potrzebni ratownicy medyczni

February 5th, 2002

Wyszkolenie 20 ratowników medycznych to jedno z najważniejszych zadań do realizacji w 2002 roku – powiedział Roman Kosiecki, naczelnik Ochotniczej Straży Pożarnej w Pelplinie. – Różnorodność zdarzeń powoduje, że szkolenia strażaków powinny mieć charakter ciągły. Im lepsze jest ich wyszkolenie tym bardziej skuteczną pomoc mogą zapewnić społeczeństwu. Chcielibyśmy też utwardzić drogę objazdową za remizą, postawić ogrodzenie oraz jeszcze bardziej zadbać o otoczenie strażnicy.

W ubiegłym roku pelplińscy ochotnicy wyjeżdżali do 225 zdarzeń, w tym do 11 poza terenem gminy.

Ochotniczki działają

Duża liczba wyjazdów jest efektem m.in. nasilenia ruchu na drogach (nawierzchnie dróg są w coraz gorszym stanie), często występujących anomaliów pogodowych (silne wiatry, ulewy, itp.). W pelplińskiej OSP od września do akcji wyjeżdżają również trzy dziewczyny: Anna Kosiecka, Magda Trepkowska i Beata Chrzanowska. Ochotniczki “zaliczyły” już kilka wypadków drogowych, dwa pożary i kilkanaście pompowań wody.
- Druhowie nie tylko niosą pomoc społeczeństwu, ale też wykonują różne prace na rzecz gminy i macierzystej jednostki – mówi R. Kosiecki. – Podnośnik wypracował dla gminy 5350 zł. Przy czym należy podkreślić, że kierowcy nie brali za jego obsługę wynagrodzenia. Na zlecenie urzędu strażacy wycinali też drzewa przy przystankach autobusowych i zagrożonych budynkach.

Najlepsi w powiecie

Pelplińska OSP zajęła pierwsze miejsce w przeglądzie gminnym przeprowadzonym przez państwową straż pożarną w powiecie tczewskim.
- W ubiegłym roku spełniło się nasze marzenie – mówią strażacy. – Zakupiliśmy sprzęt ratownictwa drogowego. Postaramy się wykorzystać go umiejętnie, jednak mamy nadzieję, że służyć będzie nam jedynie do ćwiczeń.
Ponad 21 tys. zł ochotnicy dostali z Krajowego Systemu Ratowniczo-Gaśniczego, 5 tys. zł dało starostwo, a prawie 8 tys. zł gmina.
Kiedy już jednogłośnie udzielono absolutorium zarządowi OSP za ubiegły rok przyszła pora na pytania. Ochotnicy mieli ich bardzo dużo. Korzystając z obecności władz gminy, starosty i przedstawiciela tczewskiej komendy PSP ich spektrum było bardzo różnorodne.
- Jaka jest różnica pomiędzy radnymi a ochotnikami – pytał Grzegorz Hibner. – Obaj są społecznikami, ale tylko strażacy muszą upominać się o swoje pieniądze. Radnym wypłacane są diety bez opóźnień.
Dopiero podczas spotkania ochotnicy oficjalnie dowiedzieli się, że od tego roku przysługiwać im będzie ustawowy dodatek za udział w akcji.

Autor artykułu: Krystyna Paszkowska

Wulkan – Gedania

February 4th, 2002

W tym spotkaniu nie mogło dojść do niespodzianki i nie doszło. Pod Jasną Górą siatkarki Gedanii nie miały najmniejszych kłopotów z pokonaniem beniaminka, Wulkanu Częstochowa, który w żadnym z wcześniejszych spotkań nie pokusił się o zwycięstwo, a zapisał na koncie tylko trzy wygrane sety. Zwycięstwo 3:0 (25:20, 25:19, 25:21) pozwoliło Gedanii awansować na czwarte miejsce w tabeli.

W zespole gdańskim Luba Jagodina seryjnie zdobywała punkty po zagrywkach z wyskoku, skuteczna była także w ataku. Wspierała ją siostra, Swietłana Pugaczowa, która ostatnio gra coraz lepiej. W pierwszym secie częstochowianki prowadziły 9:6, ale szybko na tablicy pojawił się remis 11:11, a po chwili przyjezdne przejęły inicjatywę.
Jeszcze szybciej gdańszczanki uzyskały przewagę w drugiej partii. Wprawdzie
na początku przegrywały 1:4, ale kiedy na zagrywce znalazła sią Jagodina, sytuacja wróciła do normy. Przy stanie 20:14 wszystko stało się jasne i nasze siatkarki mogły sobie nawet pozwolić na chwilę rozluźnienia w końcówce, kiedy wykorzystały dopiero trzecią piłkę setową.

Nieco więcej emocji było w ostatniej odsłonie, kiedy do stanu 17:16 utrzymywała się cały czas minimalna przewaga gedanistek. Jednak we właściwym momencie nadeszła reprymenda ze strony gdańskiego szkoleniowca, Jerzego Skrobeckiego i nadzieja częstochowianek na “urwanie” przynajmniej jednego seta prysła niczym bańka mydlana.
Gedania wystąpiła w składzie: Olczyk, Kuczyńska, Rosner, Pugaczowa, Bełcik, Jagodina – Zberowska (libero).

Autor artykułu: (m)

Derby trójmiejskich koszykarek

February 4th, 2002

Jednostronnym widowiskiem były derby trójmiejskich koszykarek. Bick Black Start Gdańsk uległ Lotosowi VBW Climie Gdynia 51:97. Gospodynie w pierwszej połowie zdobyły zaledwie 16 punktów.
Na porannym rozruchu Joannę Cupryś zabolał mięsień śródstopia i gdyńscy trenerzy, po konsultacji z doktorem Tadeuszem Rocławskim, postanowili nie ryzykować jej występu w spotkaniu ze Startem. – Kontuzja “Pająka” to nic poważnego, na mecz Euroligi z Telekomasem Wilno będzie już w pełni sił – zapewniał dziennikarzy na pomeczowej konferencji prasowej trener Krzysztof Koziorowicz.

Absencja Cupryś nie miała istotnego wpływu na przebieg meczu. Mistrzynie Polski od pierwszych minut ostro zabrały się do pracy. Ich bardzo agresywna gra w obronie sprawiała, że stale naciskane gdańszczanki nie mogły wypracować sobie dogodnych pozycji rzutowych. Kiedy już decydowały się na oddawanie rzutów, piłka odbijała się od obręczy lub często nawet do niej nie dolatywała. Pierwszy punkt dla Startu zdobyła Elina Stefanowska dopiero w siódmej minucie spotkania, przy stanie 0:20.

Wcześniej Katie Smith dwa razy trafiła zza linii 6,25 m. W tym okresie koszykarki Lotosu niezawodnie trafiały z każdej pozycji. Przy stanie 4:31 celny rzut “za trzy” wykonała Agnieszka Golemska, przypominając kibicom, że przeciwnikiem najlepszego polskiego zespołu jest także drużyna z ekstraklasy. Choć w drugiej kwarcie w teamie Lotosu
przeważały rezerwowe obraz gry nie zmienił się. Rolę snajperek przejęły tylko Olga Pantelejewa i Katarzyna Dydek. Trener Startu Aleksander Siewierow wprowadził na parkiet 16-letnią Aleksandrę Chojnowską, dla której mecz ten był debiutem w ekstraklasie. Na przerwę gdynianki schodziły prowadząc 53:16 i kibice zastanawiali się, czy padnie kolejny rekord wysokości wygranej.

Druga połowa rozpoczęła się od nieprzyjemnego incydentu pomiędzy środkowymi. Małgorzata Dydek trafiła do gdańskiego kosza, choć była nieprzepisowo przytrzymywana przez Elinę Stefanowską. Sędziowie przewinienia jednak się nie dopatrzyli i zaliczyli Lotosowi tylko dwa punkty, bez dodatkowego rzutu wolnego. Między koszykarkami doszło do wymiany zdań. W pewnym momencie zdenerwowana “Ptyś” zamachnęła się na Stefanowską. Do uderzenia jednak nie doszło, bowiem pomiędzy koszykarkami stanął arbiter Marcin Kowalski. Gdyńska środkowa ukarana została przewinieniem technicznym oraz dodatkowym przewinieniem za niesportowe zachowanie. Po tym incydencie trenerzy obu drużyn posadzili swoje środkowe na ławce rezerwowych.

W drugiej połowie gra się nieco wyrównała. Gdynianki nadal miały inicjatywę, ale nie przykładały się już tak mocno do gry w obronie. W czwartej kwarcie za pięć przewinień
“spadły” dwie koszykarki Startu, Karolina Janyga i Stefanowska. Honor gospodyń uratowała Dominika Mieszkowska, zdobywając dla swojej drużyny 50 i 51 punktów.

Autor artykułu: Adam Suska

Piłkarki ręczne Naty AZS AWF ustanowiły swój rekord strzelecki

February 4th, 2002

Piłkarki ręczne Naty AZS AWF nie miały żadnych problemów z odniesieniem wysokiego zwycięstwa nad Jaroslavią 41:22. Tym samym gdańszczanki ustanowiły swój rekord strzelecki, zdobywając ponad czterdzieści goli.

Zespół z Jarosława przyjechał do Gdańska bez Edyty Dobrzyńskiej, swojej najskuteczniejszej zawodniczki i jednej z czołowych snajperek ekstraklasy.
- Dobrzyńska zrezygnowała z treningów, po tym jak upomniała się o zaległe pieniądze. W tej sytuacji zarząd klubu podjął decyzję o daniu zawodniczce wolnej ręki w poszukiwaniu nowego klubu – powiedział Mirosław Sanecki, trener Jaroslavii.

To nie był koniec nieszczęść przyjezdnych. Już na początku meczu kontuzji kolana doznała druga pod względem skuteczności piłkarka tego zespołu, Ukrainka Olena Naumienko. Chwilę później podobnego urazu nabawiła się Kinga Gawłowicz, ale ona zdołała powrócić do gry.
- Gdańszczanki na początku meczu grały brutalnie i stąd te kontuzje. Nie uważam jednak, że były to celowe zagrania. Tym bardziej że w piłce ręcznej trzeba grać na pograniczu faulu. Nie mam też żadnych pretensji do sędziów, gdyż to jest jedna z najlepszych par w Polsce – mówił Sanecki.

- Nie uważam, że dziewczyny grały brutalnie. Zawodniczki z Jarosławia doznawały kontuzji na skutek upadków. Piłka ręczna jest grą kontaktową i z silniejszymi zespołami będziemy grać jeszcze ostrzej – zapewnił Jerzy Ciepliński, trener Naty AZS AWF.
Przyjezdne wygrywały tylko na początku po celnym rzucie Naumienko. Po chwili jednak wyrównała Karolina Tomaszewicz, a pierwsze prowadzenie gospodynie objęły w drugiej minucie po rzucie Moniki Stachowskiej. Przez resztę spotkania Nata powiększała przewagę, nawet w drugiej połowie, gdy na parkiecie występowały zawodniczki rezerwowe. Największą przewagę – dziewiętnastu trafień – gospodynie uzyskały na koniec meczu.

- Jechałem do Gdańska z myślą o zwycięstwie. W poprzednich czterech latach, prowadząc wprawdzie silniejsze zespoły, tutaj wygrywałem. Tym razem Nata okazała się dla nas za silna pod każdym względem – przyznał trener Sanecki.
- Pogratulowałem dziewczynom w szatni zwycięstwa i skuteczności. Zabrakło jednak ładnej gry dla kibiców. Za dużo było akcji szarpanych i strat. Tym bardziej, że Jaroslavia to w tej chwili główny kandydat do spadku. Dałem pograć wszystkim zawodniczkom i niektóre wykorzystały swoją szansę. Za tydzień jedziemy do Jeleniej Góry i jeśli wygramy to medal będzie już bardzo blisko – stwierdził Jerzy Ciepliński.

Autor artykułu: Paweł Stankiewicz

Poczta w płomieniach

February 2nd, 2002

Złodzieje, którym nie udało się włamanie do punktu pocztowego na dworcu PKS w Miastku przy ulicy Małopolskiej, podłożyli w środku ogień.

Złodzieje próbowali dostać się do punktu pocztowego w czwartek późnym wieczorem, już po zamknięciu dworca. Najpierw, aby wejść do budynku wybili szybę w poczekalni okna dworca PKS. Kiedy byli w środku wyrwali płytę oddzielającą pomieszczenia poczty od reszty budynku i wybili okienko pocztowe. Nie udało im się jednak dostać do samego pomieszczenia. Zabezpieczenia okazały się za mocne. Ogółem straty oszacowano na ponad 20 tysięcy złotych. Sam budynek dworca nie ucierpiał. Wczoraj było jednak wszędzie czuć swąd spalenizny. Złodziei-podpalaczy nie udało się jeszcze zatrzymać.

Autor artykułu: (GG)

Woda zalewa gospodarstwa

February 2nd, 2002

W Widlicach gm. Gniew od wczoraj trwają prace zabezpieczające skarpę, która osunęła się niemal pod sam dom jednego z mieszkańców. Droga z Opalenia do Widlic na docinku około 100 m w ogóle nie nadaje się do użytku. Nie można nią przejechać nawet małym fiatem. Wyłożona jumbami i płytami drogowymi trasa została niemal całkowicie rozmyta.

Podczas ubiegłorocznych ulewnych deszczów również w tym samym miejscu doszło do zarwania się drogi i osunięcia skarpy. Wówczas jednak sytuacja nie była aż tak złą.
- Teraz lawina błotnistej gliny podeszła niemal pod sam dom – mówi Piotr Nitza. – Pomiędzy budynkiem a osuwiskiem jest zaledwie 20 centymetrów. ,Lawina” zasłoniła drenarkę, jaką ułożyłem, aby odprowadzać nadmiar wody do pobliskiego parowu. Dawniej skarpa miała łagodny stok. Wzdłuż drogi rosły drzewa, krzewy. Teraz przypomina stopnie. W efekcie woda dostaje się do gruntu i powoduje jego rozmycie.
Wpływ na osunięcie się drogi miało wiele czynników. Jednym z nich jest wycięcie roślinności. Również kształt drogi nie pozostaje bez znaczenia. dawniej droga przypominała koryto. Skarpa była o 70-80 cm powyżej poziomu drogi. – Teraz droga zbiera wody opadowe z wszystkich lasów – mówi P. Nitza. – Jej nadmiar zalewa nam gospodarstwa. Potrzebna byłaby solidna drenarka, aby uzdrowić sytuację.
Wczoraj rano w miejscu osuwiska do prac zabezpieczających przed dalszym osuwaniem się skarpy przystąpiła 5-osobowa ekipa budowlana. Adam Kowalczyk, insp. ds. dróg gminnych w gniewskim magistracie wyjaśnił, że droga zostanie odbudowana. – Droga umocniona będzie krawężnikami. Wodę odprowadzać będą specjalne korytka. W najwyższym punkcie drogi wykonane zostanie odwodnienie.
Planowana jest budowa urządzeń odwadniających (kraty ściekowe, studnie). Woda zostanie odprowadzona do pobliskiego strumienia.
- Rozwiąże to problem zbierania wody z pobliskich lasów i pól – mówi Janina Kurkowska, insp. ds. gospodarki komunalnej i infrastruktury technicznej. – Brzegi drogi obsadzone zostaną specjalną roślinnością. Chcemy też w sposób naturalny zabezpieczyć skarpę. O faszynowaniu rozmawialiśmy z z sołtysem, Tadeuszem Głowińskim, który obiecał dać na ten cel wiklinę i paliki. Inne materiały zakupione zostaną za pieniądze gminne.

Autor artykułu: Krystyna Paszkowska

Ivo Newbill w sopockim Prokomie

February 2nd, 2002

W czwartek północy minął termin zawierania kontraktów z zawodnikami zagranicznymi przez kluby Polskiej Ligi Koszykarzy. Doszło do kilku zmian kadrowych. Kibiców z Trójmiasta interesuje najbardziej sytuacja w walczącym o mistrzostwo Polski Prokomie Trefl Sopot. Działacze zgłosili do naszych rozgrywek Amerykanina z hiszpańskim paszportem, Gary’ego Alexandra oraz jego rodaka Ivo Newbilla.

- W grę wchodził jeszcze Marcus Webb – stwierdził prezes sopockiego klubu, Tadeusz Szelągowski. – Ostatnio jednak nic nie robił. Przyjechał do nas ze sporą nadwagą, dlatego szybko został odesłany do domu. Newbilla pamiętamy z ubiegłorocznych występów w Pogoni Ruda Śląska. To wysoki i szczupły zawodnik. Wprawdzie ostatnio także pozostawał bez zatrudnienia, ale znajduje się w znacznie lepszej dyspozycji niż Webb. Do Sopotu przyjedzie w połowie przyszłego tygodnia. W czwartek wieczorem miał do nas przylecieć Alexander. Podobno wyruszył z USA, ale po drodze gdzieś zaginął. Czekamy na sygnał od niego lub agenta, co się znów stało.
Kilka informacji z innych klubów. Włocławski Anwil nie dokonał w ostatniej chwili żadnych zmian, z kolei ITK Noteć Inowrocław (w niedzielę będzie gościem Czarnych Słupsk) ze Spójni wypożyczyło Łukasza Żytko. W innych klubach nie brakowało za to zaciągu, głównie amerykańskiego.
Idea już wcześniej pozyskała z Prokomu Piotra Szybilskiego i ze Skipperu Bolonia Rosjanina Aleksandra Miłosierdowa. Wzmacniła się Unia Tarnów. Do drużyny dołączył Amerykanin Maseo Grant. W Polonii Warszawa zagra biały Amerykanin z chorwackim paszportem, znany z występów w Unii i Czarnych, James Havrilla. Spójnię Stargard, z którą w najbliższą niedzielę zagra na wyjeździe Prokom Trefl, oprócz Rashida Atkinsa i Kevina Turnera, zasilił odesłany z Legii Litwin Gintaras Stulga (28, 208). Do Blach z Pogoni przeszedł niespodziewanie Amerykanin Lewis Lofton (30, 191).

Ivano Newbill
Ma 32 lata. Urodził się w Baltimore. Mierzy 208 cm i występuje na pozycji centra. Na początku kariery grał w Gergia Tech University (1994). W lecie ’94 zadebiutował w lidze USBL, w drużynie Atlanta Trojans. Trzy lata spędził w lidze NBA – kolejno w Detroit Pistons (1994-95), Atlanta Hawks (1996-97) i Vancouver Grizzlies (1997-98). W sezonie 1995-96 występował w lidze CBA – Grand Rapids Hoops, a w sezonie1990-00 w Yakima Sun Kings i wraz z kolegami zdobył mistrzostwo. W 2000 roku trafił do Polski (Pogoń Ruda Śląska). Teraz założy kszulkę Prokomu Trefl sopot.

Autor artykułu: Maciej Polny

Przybywa wody w Wiśle. Służby przeciwpowodziowe w pełnej gotowości

February 1st, 2002

Coraz więcej wody wpływa do Wisły w pomorskim odcinku jej nurtu. Wnoszą ją dopływy, które też wezbrały i podtapiają tereny wzdłuż swych dolin. Podnosi się też poziom Zatoki Gdańskiej, wskutek silnych, północnych i północnozachodnich wiatrów. W Gdańsku odciążono Kanał Raduni, wody kierując do głównego koryta rzeki.

- Podwyższenie się poziomu morza spowolni spływ wód rzekami – mówi brygadier Witold Jaworski, szef Centrum Zarządzania Kryzysowego wojewody pomorskiego. – Jednak jeżeli nie wystąpią obfite opady, katastrofy nie będzie.
Wczoraj w południe poziom Wisły wzrastał około centymetr na godzinę. Wszędzie na pomorskim jej odcinku przekroczone zostały stany ostrzegawcze.
W powiecie tczewskim ogłoszono stan pogotowia przeciwpowodziowego. Zagrożenie pojawiło się ze strony Wisły. – Poziom wody w rzece osiągnął stan ostrzegawczy i nadal rośnie – mówi Stanisław Komorowski z Centrum Zarządzania Kryzysowego w powiecie tczewskim. – Rzeka wystąpiła z koryta i rozlewa się na międzywalu wiślanym. Do stanu alarmowego na Wiśle, który wynosi 8,20 m brakuje ok. 50 cm.

Zgodnie z prognozami Cerntralnego Biura Prognoz Hydrologicznych Instytutu Meteorologii Gospodarki Wodnej w Warszawie, już jutro poziom wody w Wiśle w powiecie tczewskim osiągnie 8,20 m, a w niedzielę porzekroczy stan alarmowy. W powiecie tczewskim komitet przeciwpowodziowy jest w pełnej gotowości.
Nadal utrzymuje się wysoki poziom wody w Wierzycy, przepływającej przez Pelplin. Wczoraj o 5 cm przekraczał stan alarmowy, od dnia poprzedniego obniżył się jednak o 5 cm. – Sytuacja zaczęła się normować – mówi Waldemar Kuniszewski.

Pod kontrolą nadzoru budowlanego jest skarpa w Widlicach Górnych, gm. Gniew, która się obsuwa. Została ona zabezpieczona workami z piaskiem.
Niewesoła sytuacja panuje w Kępicach, niedaleko Słupska. Zaistniało tam niebezpieczeństwo podtopienia oczyszczalni ścieków. Gdyby tak się stało, płynne brudy rozprzestrzeniłyby się na dużym obszarze. Sztab Zarządzania Kryzysowego w Słupsku wciąż monitoruje stan rzeki Słupi. Choć sytuacja na rzece jest ustabilizowana wciąż istnieje zagrożenie podtopienia budynków w centrum miasta.
- Poziom wody w rzece będzie się wahać – mówi Leszek Szweda, naczelnik Wydziału Zarządzania Kryzysowego i Ochrony Ludności UM w Słupsku – Chwilami może osiągnąć 263 centymetry.
Powoli stabilizuje się sytuacja powodziowa w Bągarcie w gminie Dzierzgoń. – Woda zaczyna opadać – mówi Kazimierz Szewczun, burmistrz Dzierzgonia. – Jeśli pogoda nie zmieni się, dzisiaj zostanie odwołany alarm przeciwpowodziowy.

Autor artykułu: (K.N., klotz, AA)

Policja rozbiła gang porywaczy

February 1st, 2002

Dziesięć osób, głównie mieszkańców podsłupskiego Redzikowa, zostało zatrzymanych w związku z uprowadzeniem 20-letniego syna biznesmena z Kołczygłów. Dotychczas aresztowano 7 osób w wieku od 18 do 24 lat, w tym jedną kobietę. Wczoraj policjanci odzyskali prawie cały, zapłacony porywaczom okup.

Do porwania doszło w nocy z 20 na 21 stycznia. Bartłomieja K. uprowadzono, gdy jechał sam swoim BMW. Porywacze telefonicznie zażądali okupu w wysokości 200 tys. zł. Zagrozili rodzinie K., że jeśli pieniądze nie zostaną przekazane, chłopakowi ,stanie się coś złego”. Pieniądze, zgodnie z żądaniem porywaczy, zostały wyrzucone z samochodu.
Pierwsze 2 osoby, w tym 18-letnia mieszkanka powiatu bytowskiego, zostały zatrzymane już w ubiegłym tygodniu, tuż po złożeniu okupu. Wcześniej porywacze zwolnili 20-latka do domu.
Ostatnie zatrzymania odbyły się w środę wieczorem. Policjantom udało się odzyskać 199 tysięcy złotych. Porywacze zdołali wydać tysiąc złotych.
- Wszyscy aresztowani mają postawione te same zarzuty, m.in. uprowadzenia człowieka i wymuszenia okupu – mówi Jan Zborowski, prokurator rejonowy w Bytowie. – Grozi im od roku do 10 lat pozbawienia wolności.

Brutalne porwanie 20-letniego Bartłomieja K. wstrząsnęło mieszkańcami powiatu bytowskiego. Coś takiego wcześniej się tutaj nie zdarzyło. Porywacze starannie wybrali swoją ofiarę. Rodzina K. jest znana z zamożności. Prowadzi interesy nie tylko w Kołczygłowach, ale także w powiecie kościerskim. Prawdopodobnie porwanie zostało dobrze zaplanowane. Porywacze wiedzieli, kiedy chłopak będzie jechał sam swoim autem. Samochód porzucili w lesie koło Cetynia, gm. Trzebielino. a związanego chłopaka przewieźli do ośrodka wczasowego w podsłupskiej gminie Dębnica Kaszubska. Wtedy też zażądali pieniędzy. Rodzina K. zawiadomiła o całej sprawie policję.
Bytowskim policjantom w rozwiązaniu tej sprawy pomagali policjanci ze Słupska. Od samego początku sprawa prowadzona była bardzo delikatnie. Dostosowano się do wszystkich żądań porywaczy. Złożono okup. Gdy zwolniono porwanego, rozpoczęły się aresztowania. Prawie wszyscy zamieszani w tę sprawę ludzie pochodzą z podsłupskiego Redzikowa. W sumie w tej sprawie zatrzymano10 osób, w wieku od 18 do 24 lat, w tym dwie kobiety. Zarzuty przedstawiono 7 podejrzanym, w tym 1 dziewczynie. Wśród aresztowanych jest 1 uczeń. Pozostali to bezrobotni. Prawdopodobnie uznali, że uprowadzenie syna biznesmena będzie łatwym sposobem na zdobycie pieniędzy. Wiadomo, że w czasie przesłuchań kolejni podejrzani starali się pomniejszać swoją rolę w tej sprawie. Policjantom udało się odzyskać prawie cały okup.

Chłopak i jego rodzina powoli otrząsa się ze tego co się stało.
- Nikt się nie spodziewał, że u nas może dojść do czegoś takiego – mówi mieszkaniec Kołczygłów.- Że rodzina K. ma pieniądze, wiedzą tutaj wszyscy. Nikt się jednak nie spodziewał, że ktoś może spróbować to wykorzystać.
Zszokowani są mieszkańcy Redzikowa. – Wiadomo, pracy tutaj nie ma – mówi starsza kobieta. – Wpadli na głupi pomysł. Chyba naoglądali się filmów. Myśleli, że to takie łatwe pieniądze. Teraz na pewno trochę posiedzą.

W areszcie
Mówi Jan Zborowski, prokurator rejonowy w Bytowie:
Aresztowaliśmy 7 osób. Wszystkie mają postawiony zarzuty pozbawienia wolności człowieka, uprowadzenia i przetrzymywania zakładnika oraz wymuszenie rozbójnicze, w tym przypadku żądanie okupu za życie człowieka. Grozi im od 1 roku do 10 lat pozbawienia wolności. W środę odzyskany został także prawie cały okup 199 tys zł.

Porywają dzieci

  • 28 listopada 2000 – Porwano 14-letniego Piotrka z Gdyni. Za jego uwolnienie kidnaperzy żądali 150 tys. dolarów. W ciężkich warunkach w miejscowości Pochłowo przebywał prawie tydzień.
  • 8 grudnia 1999 – 14-letniego Macieja siłą wepchnięto do samochodu. Przetrzymywano w wynajętym domku letniskowym w Kamieniu. Rodzice zapłacili porywaczom 50 tys. dolarów i 350 tys. zł. Po dwóch dniach chłopiec się odnalazł.
  • 27 wrzesień 1998 – Nieznani sprawcy porwali 15-letniego Karola z Lubawy w województwie olsztyńskim. Po porwaniu zażądali od ojca chłopca, właściciela warsztatu samochodowego, przekazania 100 tys. dolarów okupu. Gdy otrzymali pieniądze, oddali chłopca.

    Autor artykułu: (GG)

  • Pedofil za kratkami

    February 1st, 2002

    Nawet na 10 lat więzienia może zostać skazany 59-letni mieszkaniec gm. Smołdzino, Kazimierz G. za składane propozycję seksualne 12-letniej dziewczynce.

    Do zdarzenia doszło w środę w klatce schodowej na jednym z osiedli mieszkaniowych w Słupsku. Kazimierz G. podszedł do dziewczynki i zaproponował, że zapłaci jej 30 zł. za dotykanie i całowanie jego intymnych części ciała.
    - Dziecko na szczęście uciekło do domu i opowiedziało wszystko matce, a ta powiadomiła ojca – mówi asp. sztab. Emilia Adamiec, rzecznik prasowy Komendy Miejskiej Policji w Słupsku – Ojciec dziewczynki powiadomił natychmiast policję i zatrzymał sam przestępcę.

    Mężczyzna odpowie teraz przed sądem. To nie pierwszy przypadek molestowania seksualnego dziewczynek w Słupsku.
    Także do10 lat więzienia grozi Grzegorzowi Ż. ze Słupska, który od kilku lat w swoim mieszkaniu nagrywał filmy pornograficzne z udziałem nieletnich dziewczynek poniżej 15 roku życia. W jego mieszkaniu policjanci odnaleźli ponad 70 kaset video, w tym większość o treści pornograficznej. Grzegorz Ż. był jednocześnie i aktorem i reżyserem w tych filmach.

    W trakcie przeglądania niektórych z nich na komendzie ustalono, iż pierwsze filmy zostały nakręcone w 1997 r., a dziewczynki, które wzięły w nich udział miały wtedy po od 10 do 13 lat. Do tej pory żadne z rodziców ofiar przestępstwa nie powiadomiło policji. Słupscy funkcjonariusze sami ustalają dane personalne niektórych z ofiar tych przestępstw. Według ustaleń policji za udział w filmach mężczyzna nagradzał dziewczynki drobnymi prezentami.

    Autor artykułu: klotz