Ustka. Rybacy kontra Korab


Kilkudziesięciu rybaków z Ustki za każdy wjazd na teren gdzie cumują kutry muszą płacić tzw. wjazdowe. Powód? Odcinek nabrzeża długości około 100 metrów został sprzedany przez firmę Korab w prywatne ręce.

W efekcie opłaty wzrosły co uniemożliwia rybakom normalną pracę.
Rybacy skarżą się również na zbyt wysokie opłaty jakie muszą ponosić w związku z przestojami na brzegu. Opłaty za tzw. postojowe wynoszą nawet 20 tys. zł rocznie podczas gdy cumujący w rejonie przedsiębiorstwa Łosoś płacą tylko 3 tys. zł.

- To jest dramat – mówi M. Dlouhy – Wszystkie małe porty są punktami strategicznymi. Niestety nasz jest w prywatnych rękach. Nie pomyślano tutaj nad infrastrukturą hydrotechniczną i portową. Na całym świecie jest tak, że 3 metry nabrzeża oraz pas komunikacyjny szerokości 6 metrów przy porcie nie może być sprzedany w prywatne ręce.
Właśnie ta infrastruktura nie powinna być zbywalna.
Maciej Dlouhy dodaje, że powinna należeć do Skarbu Państwa.

- Budynki sprzedać można ale gruntów już nie. Należy brać przykład z Danii i Szwecji, gdzie wszystkie te sprawy rozwiązano – argumentuje.
Rybacy są podobnego zdania
- Nowy właściciel działający od ubiegłego roku monopolistycznie wykorzystując między innymi fakt, że w usteckim porcie po prostu brakuje miejsca – mówi Józef S., rybak z Ustki – Owszem, proponuje mniejsze opłaty ale w zamian za sprzedaż złowionej ryby.

Wiceprezes Korabia twierdzi jednak, że konfliktu nie ma.
- Rybacy stojący przy naszym nabrzeżu nie ponoszą dodatkowych opłat – mówi Jerzy Nowakowski, wiceprezes Korabia – Mają wydane specjalne przepustki, dzięki którym nie ponoszą kosztów przy każdorazowym wjeździe na nasz teren. Poza tym staramy się aby nie dochodziło do żadnych konfliktów pomiędzy nami, a rybakom, którzy są zadowoleni z tego, że stoją u nas.

Skazani na zagładę

Rozmowa z Maciejem Dlouhym
prezesem Krajowej Izby Rybackiej w Ustce

- Czy istnieje jakieś roziązanie tego konfliktu?
- Jest jedno. Renacjonalizacja, czyli odkupienie przez państwo po cenach nominalnych tego kawałka terenu, gdzie stacjonują kutry.
- Na razie jednak nic nie zapowiada, że tak się stanie. Co wtedy?
- Niestety rybacy będą dlaej skazani na współpracę z Korabiem. Kutry nie mają gdzie stać z powodu braku miejsca w porcie. Staramy sobie jakoś radzić, ale jest to dramat dla wszystkich. Powoli przestajemy zarabiać. Zresztą nie tylko przez to.

- No właśnie. Zgodnie z nową ustawą rybacką musicie wymienić sprzęt.
- Tak przede wszystkim sieci. Za nie same każdy z nas będzie musiał zapłacić około 70 tys. zł. Mają mniejsze oczka dostosowane do nowych norm. Przez takie posunięcia rządu skazani jesteśmy na zagładę.

Autor artykułu: klotz

Comments are closed.